Wydawnictwo: Znak Litera Nova
Liczba stron: 272
"Pośród śmierci nadal żyjemy."
Grupa nastolatków wybiera się na biwak w góry. Chcą spędzić miło czas i zacieśnić więzy przyjaźni. Gdy wracają do domu czeka na nich ogromne zaskoczenie. Ich rzeczywistość już nie istnieje, kraj jest w stanie wojny, ich bliscy zostali porwani. Teraz muszą liczyć tylko na siebie, muszą spróbować przetrwać i odzyskać rodziny. Czy poradzą sobie w tak trudnej sytuacji?
Jest to pierwsza książka z serii "Jutro". Wszystko dzieje się w Australii. Nieznane mocarstwo przeprowadza inwazję i okupuje ten kraj. Tak naprawdę nie wiemy co to za państwo i jego opis nie pasuje do żadnego z współcześnie istniejących. Co dziwne cały podbój zostaje przeprowadzony w jeden dzień, trochę nierealne, no ale cóż.
Narratorką jest nastoletnia Ellie, która została wyznaczone przez przyjaciół do spisywania ich poczynań i przeżyć podczas różnych zdarzeń. Dziewczyna jest według mnie trochę niedojrzała, tak jak reszta jej znajomych. Zamiast planować jak odzyskać bliskich, w głowach im tylko romanse i tym podobne. Nie mówię, że w ogóle nie przejmują się ich sytuacją, ale nawet opisy różnych, nazwijmy to akcji, przerywane są nagłymi myślami Ellie o np. pokrywających się wołach. Bez sensu.
Jednak muszę przyznać, że bohaterowie z pewnością nie są nudni. Podczas wyprawy odkrywają w sobie dużo nowych cech i rzeczywiście lepiej się poznają.
Książka napisana jest takim lekkim, codziennym językiem. Bohaterowie posługują się mową młodzieżową (nie wiem czy dobrze napisałam), ale ich kwestie nie są przesadnie napakowane sloganem. Bardzo fajnie się ją czytało jeśli chodzi o tą kwestię.
"Jutro" wydane w 1993 roku w Australii zyskało tam ogromna popularność, zresztą tak jak w Polsce, kiedy to książka wyszła w naszym języku w 2011 roku. Według mnie to zwykły przeciętniak, jakoś mnie nie zachwycił, tym bardziej, że wydarzenia ciągnęły się jak flaki z olejem. Można było się zanudzić w oczekiwaniu na kolejne ciekawsze wydarzenie. Za książkę wzięłam się podczas plażowania i myślę, że na takie zrelaksowanie się jest w porządku, ale muszę dodać, że dorosłych z pewnością nie zainteresuje. Obydwoje moich rodziców próbowało się z nią zmierzyć i doszli do tego samego wniosku co ja - wieje w niej nudą.
Autor miał ciekawy i oryginalny pomysł, ale kompletnie go nie wykorzystał. Jakoś na razie nie mam ochoty na więcej.
Moja ocena: 4/10
~ Jane ~
