sobota, 23 lipca 2016

Liebster Blog Award

Dawno nie bawilam się w tego typu nominacje, ale dziś postanowiłam odpowiedzieć na nominację od Rosie Dunne z bloga recenzentka-książek.blogspot.com. 
Jest to tag, który przyznaje się blogom, które mają mniejsza liczbę obserwatorów, co pomaga w ich rozpowszechnieniu. Musimy odpowiedzieć na 11 pytań, a następnie sami zadajemy 11 kolejnych i informujemy o tym nominowanych blogger'ów.

Zapraszam :)


1. Jakiego bohatera literackiego najchętniej zabrałbyś/zabrałabyś ze sobą na wakacje, jakie by to było miejsce i dlaczego akurat jego. 
Hmm, kogoś przystojnego na pewno haha, a przy okazji mającego cos do powiedzenia.
Ooo, już wiem. Gale z "Igrzysk Śmierci". Przystojny, odważny, mogłabym z nim porozmawiać o wszystkim. Myślę, że dobrze spędziłabym z nim czas w górach lub nad dzikim jeziorem ;D



2. Wolisz czytać w nocy czy w dzień?
Zdecydowanie w dzień. Jestem osoba, która gdy tylko weżmie książkę do łóżka to zasypia. Wieczorne czytanie zwykle kończy się po uplywie ok 30 min :D

3. Czy miałeś/aś kiedyś ochotę napisać własną książkę? Jeśli tak, to czego by ona dotyczyła?
Miałam i nadal mam. Książka przedstawiałaby moją historię. Stawianie czoła przeciwnościom losu i dążenia do swoich celów i marzeń. Może pomogłoby to paru osobom wziąć się w garść i zawalczyc o siebie :)
\
4. Czy jest jakaś książka, do której chciałabyś/aś się przenieść na kilka dni? Dlaczego tam?
Harry Potter. Od zawsze i na zawsze kocham Hogwart. Dalabym wiele, żeby móc się tam zanleżć.
Slyszałam o rekonstrukcji Hogwartu na Florydzie, jeśli finanse pozwolą to kiedyś się tam wybiorę. :)

5. Jaki bohater literacki najbardziej Ci imponuje, a jaki najbardziej Cię irytuje. Uzasadnij.

Zacznę od tego, którego nie znosiłam - Bella z Sagi Zmierzch. Dziewczyna bez wyrazu, anemiczna
wręcz. Od zawsze wydawała mi się po prostu nudna i mimo tego, że już dawno serii ni czytałam, to Bella od razu przyszła mi na myśl.
Kto mi imponuje? Tu już ciężej. Jest kilku takich bohaterów, moze kilkanastu. Po pierwsze ukochany Harry Potter, a kolejną bohaterka która przyszła mi na myśł jest Liesel ze "Złodziejki książek". Bagaż trudnych doświadczeń, z którymi dziewczynka musiała się zmiezyć nie "przygniótł" jej. Zdecydowanie moja idolka.


6. Co lubisz robić w wolnym czasie, oprócz czytania książek?
Siłownia, lubię sobie podzwigać, bardzo mnie to odstresowuje i pomaga wyładować złe emocje.
Nie jestem jakąs profesjonalistką, popelniam sporo błedów, ale uczę się ;D

7. Wolisz najpierw przeczytać książkę, a dopiero później zobaczyć jej ekranizację czy na odwrót?
Bez różnicy. Jedno i drugie zawiera fabułę główną, czasem bardzo roóżnią si szczegółami i wątkami pobocznymi. Lubie porównywać filmy z książkami.

8. Z jaką postacią literacką się utożsamiasz?
Trudne pytanie. W wielu postaciach odnajduje swoje cechy, ale nie znalazłam jeszcze postaci, która odwzorowywałaby do końca mój (w sumie ciężki) charakter.

9. Jakie jest Twoje motto życiowe? Lub ulubiona sentencja?

"Sukces to szczęście, to życie w sposób w jaki naprawdę chcesz żyć. To życie na twoich warunkach." ~ Tavi Castro



10. Wolisz wypożyczać książki w bibliotece czy kupować nowe? Czy uważasz, że kolekcjonowanie książek to dobry pomysł? 
Wolę wypożyczać książki, nie starczyłoby miejsca na wszystkie w moim domu. Poza tym nie widzę sensu w trzymaniu książek na pólkach, ale jeśli ktoś lubi to to nie mam nic przeciwko :)

11. Lektura szkolna, której szczególnie nie znosiłeś/aś? Dlaczego? 

Nad niemem. Wg mnie nudne do granic możliwości, nic sie nie dzieje w tej ksiażce, a chyba nie jestem z tych, którzy potrafia zachwycac sie dłuuugimi opisami przyrody ;p

niedziela, 26 czerwca 2016

Melissa De La Cruz "Błękitnokrwiści"


Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 350

Schuyler Van Alen nie sądziła, że jest kimś więcej niż tylko normalną nastolatką. Bardziej normalną niż jej koleżanki. W doborowym towarzystwie dziewcząt z elitarnej prywatnej szkoły, Schuyler wyglądała jak brzydkie kaczątko, ale nie przeszkadzało jej to… Do dnia, w którym skończyła piętnaście lat. Żyły na przedramionach dziewczyny nabrzmiały, tworząc przerażającą mozaikę błękitów i fioletu. Pojawił się głód – potworne łaknienie, którego nie mógł zaspokoić ludzki posiłek. Schuyler zaczęła się zmieniać – w kogo? Wszystko splata się w czasie z tragiczną śmiercią jednej z uczennic Duchesne. Czy tragedia ma coś wspólnego z Schuyler? I dlaczego Jack Force, najprzystojniejszy i najbardziej pożądany chłopak w szkole nagle zaczął zwracać uwagę na ignorowaną dotąd koleżankę? Schuyler chce poznać sekret Błękitnokrwistych, ale prawda może ją wiele kosztować. Świat wampirów rządzi się własnymi prawami, a ten, kto ich nie przestrzega – ginie.
~ LC.pl

W trakcie wizyty w bibliotece stwierdziłam, że mam ochotę na historię o wampirach. Wzięłam "Błękitnokrwistych" do ręki, obejrzalam, wzięłam. Wcześniej nie słyszałam żadnych opinii o książce, wiec miala ona u mnie czysta kartę.

Była nudna. Po prostu nudna. Przez 3/4 książki nic tak naprawdę się nie działo. W pewnym momencie zwątpiłam, że cokolwiek będzie mogło mnie w niej zdziwic, zaskoczyć, zainteresować. Jedynym miłym akcentem była końcówka, wreszcie jakiś rozwój akcji, ale trwało to może z 50 stron. Fabula jest tez baardzo przewidywalna, a sposób w jaki autorka pisze napawa mnei wrażeniem, że jest to lektura dla przedziału wiekowego 10-13. W dodatku bardzo "powierzchownie" traktuje swoich bohaterów. Zwraca wielka uwagę na to jak są ubrani, czym jeżdżą itp, a ich osobowość jest potraktowana po macoszemu. Nie pomaga nawet fakt, że świat przedstawiony widziany jest oczyma różnych osób. Krótko mówiąc, nie mogłam zrzyć się z bohaterami, co jest dla mnie ogromnym minusem.

Książkę czytało sie bardzo szybko. Ma około 350 stron, ale druk jest bardzo duży i wręćz "MKNIE" sie przez nią haha :D. Tu akurat było to zaletą, gdybym miała sie nudzić przez większą ilośc stron to najprawdopodobniej zrezygnowałabym.

Co mi się podobało? Przede wszystkim nowy (jak dla mnie) sposób przedstawienia wampirów. Błękitnokrwiści - bogacze, ludzie wyższych sfer, ze swoją historią, zausznikami, tajemnym zgromadzeniem. Można było bardzo fajnie rozwinąć akcje i wyszłaby z tego świetna powieść.

Moim zdaniem powieść może miec potencjał. Może kolejne części zawierają bardziej rozwienięte wątki ktore polubilam - może przeczytam w wolnej chwili, jak juz nie będę miała nic ciekawszego, albo wcale. Jak dla mnie pomysl dobry, ale aż do bólu niewykorzystany w pełni.









wtorek, 24 maja 2016

Top lektur licealnych

Niedawno skończyłam liceum, co wiązało się też z napisaniem egzaminu maturalnego. Jednym z nich była obowiązkowa matura z polskiego. Skłoniło (bardziej nawet zmusiło) do powtórzenia wszyystkich lektur. Masakra? Niekoniecznie. Przypomniały mi się książki, które czytałam z przyjemnością, podczas mojej licealnej egzystencji. Tak, parę spośród znienawidzonych książek czytało się po prostu fajnie. Dziś zapraszam na luźny post właśnie o tych lekturach. :)



1. B.Prus "Lalka"
Zdecydowanie moja ulubiona. Zawiła, z wieloma wątkami, a jednym z nich jest miłość. Nieszczęśliwa miłość. Fatalnie ulokowane uczucie i chęć poświęcenia się dla niego.
Powieść jest bardzo obszerna, ale dzięki temu możemy zagłębić się w świat próżnej arystokracji i dorożek, których koła stukaja o kamienny bruk Krakowskiego Przedmieścia.
Piękne damy i eleganccy dżentelmeni, bale, przyjęcia - zdecydowanie mój klimat.
Polecam każdemu.









2. B. Schultz "Sklepy cynamonowe"
Cykl bardzo magicznych opowiadań.
Uwielbiam styl Schulza i mityzacje świata przedstawionego. Opowiadania czyta się z przyjemnością, jak baśnie. Każde z nich ma w sobie coś niezwykłego, coś co mnie przekonało.Niesamowicie pobudzają wyobrażnie, oddziałowywując na wszystkie zmysły. Dodam, że nie wiemc zemu koarzą mi się z Bożym Narodzeniem ;)












3. A. Mickiewicz "Pan Tadeusz"
Jest po prostu piękna.
Klasyka, chyba każdy kto przeczyta to pokocha "Pana Tadeusza". Oprócz samego sposobu napisania książka opowiada ciekawą historię, która mi sie bardzo spodobała. Mam pozaznaczanych w niej parę cytatów, do których regularnie wracam ;)












A jakie są Wasze ulubione lektury? :)

środa, 11 maja 2016

#return

Zaniedbałam to miejsce okropnie,
.. ale dzis napisałam jeden z wazniejszych dla mnie egzaminów - maturę z biologii.
Poszło.. hm, nie wiem jak poszło, trochę za dużo ekologii i nieuwagi z mojej strony, a za mało człowieka.
W piątek piszę chemię, trzymajcie kciuki.
A potem co? Potem przeczytam wszystkie książeczki, które czekają na mnie w biblioteczce, wyrzucę (znaczy pewnie sprzedam haha) całe zasoby biologii i stosu zadań z chemii i zapełnie te miejsc jeszcze większą ilością książek <3
Dlatego czekajcie na mój wielki powrót, nastąpi juz wkrótce.
I pramys. :)

sobota, 20 lutego 2016

Evzen Bocek "Ostatnia Arystokratka"

Wydawnictwo: Stara szkoła
Liczba stron: 254

Witam, bardzo, bardzo dawno mnie nie było ;o Mam nadzieję, że ktoś jeszcze czyta małą Jane :)

Po przeminięciu całego zamieszania związanego ze studniówką, a w trakcie nieustanej nauki do matury, przychodzę do Was z jedną z książeczek nominowanych wg LC.pl do "Najlepszych książek 2015 roku" w kategorii "Literatura piękna".

"Rodzina Kostków powraca z Ameryki do Czech, by przejąć dawną siedzibę rodu – zamek Kostka. W zamku zastają dotychczasowych pracowników: kasztelana, ogrodnika oraz kucharkę. Jak nowi właściciele poradzą sobie w nowej rzeczywistości? Jak odnajdą się w rolach dotychczas nieodgrywanych"

Dawno nie czytałam tak plastycznych opisów. W ogóle dawno nie czytałam nic poza moimi maturkowymi książeczkami, ale mniejsza z tym. Myślę, że lepszej pozycji, jesli chodzi o oderwanie się od nauki, wybrać nie mogłam. Czytając przed oczami stawały mi fragmenty filmu, jaki mógłby powstać na podstawie "Ostatnie arystokratki" i (drodzy reżyserowie tego świata) czekam na niego haha.

Rodzinka Kostków przyjeżdżając do Czech spodziewa się czegoś zupełnie innego, chcą objąć należącą do ich rodu posiadłość. Piękny, ogromny zamek na własność - nawet mi chciałoby się przebyć taaki kawał drogi dla niego- w rzeczywistości ... a zresztą nie będę spoilerowała.

Książka jest formą pamiętnika najmłoszej latorośli rodziny - 19-letniej Marii. Jest ona chyba jednocześnie najrozsądniejszą osoba  pośród całego "dworu". Już od pierwszych stron dowiadujemy się z jej relacji o conajmniej dziwnych, pomysłach rodziców.
Przez całą lekturę nie mogłam przestac się śmiać. Pełno w niej humoru sytuacyjnego i słownego. Wszystko jest pokręcone i nie tak jak powinno.
Warto wspomniec też o slużbie, jaką Kostkowie zatali w "pałacu". Jeden jakby cofnął się w czasie, drugi kompozytor z dlugą listą wyimaginowanych chorób i do tego lubiąca się "napić" pani.

Jest to pierwsza cześć cyklu, niecieprliwie czekam na kontynuację.

Książka idealna na nudny, zimowy wieczór (szkoda, że taka cieniutka), a także na oderwanie się od codziennych spraw - tak jak to było w moim przypadku. Polecam fanom komedii i czeskiego humoru, którego jast tam pod dostatkiem.
Buziaki.

wtorek, 7 lipca 2015

Egzamin gimnazjalny z mojego punktu widzenia

Dziś edukacyjnie, mimo, że są wakacje. :D
Jestem rocznikiem 97', co znaczy, że pisałam już ten NOWY egzamin. Wiem, że dużo osób stresuje się nim. Powiem wam szczerze, że nie ma czym. Nie chcąc się chwalić <tak naprawdę trochę chcąc> z każdej części mialam powyżej 90%, a z angielskiego nawet 100% (w kadej części miałam po 1-2 błędy), co dało mi 95 pkt. do rekrutacji z samego egzaminu. Dlatego chciałam się podzielić z Wami paroma radami dotyczącymi przygotowania się niego i uniknięcia stresu.

1. Jeśli chociażby chodziłeś na zajęcia i jako-tako uczyłeś się w ciągu trzech lat, to nie ma się czym stresować. Egzamin jest przygotowany tak, żeby nawet przeciętny uczeń wypadł na nim nienajgorzej, a uwierz, że ów przeciętniak na pewno opuszczał lekcje i nie uczył sie po nocach (jak każdy gimb haha).

2. Zakuwanie przed samym testem nic nie da. Test piszesz z kilku dziedzin, nie jesteś w stanie w jedną/dwie noce przerobić i powtórzyć wszystkiego, bo jedynie wszystko może ci się poplątać. Dzień przez egzaminem niech będzie dniem relaksu, a noc prześpij. To pomoże o wiele bardziej, bo będziesz mógł się lepiej skupić następnego dnia.

3. Najlepszymi powtórkami są testy z poprzednich lat. Nigdy nie zakuwałam jakoś szczególnie w szkole, a jedynym przygotowanie było zrobienie testów z ubiegło roku tydzień wcześniej. Dzięki nim mogłam zapoznać sie z typami zadań, jakie mogę spotkać i przekrojowe powtórzenie materiału. Poczytałabym może jeszcze streszczenia i charakterystyki postaci najbardziej "chodliwych" lektur (tak, mam na myśli "Kamienie na szaniec" i "Krzyżaków").

4. Jeszcze jedna rada apropos stresu. Pamietaj, że nawet jak egzamin ci nie pójdzie zbyt dobrze, to zawsze możesz liczyć na punkty z ocen i dodatkowych rzeczy. Jeśli i to nie wystarcza to pomyśl, ze i tak gdzieś muszą cię przyjąć (progi w niektórych liceach sa powalające, np. 30 pkt.). Potem rzadko kiedy są problemu ze zmianą szkoly i klasy po roku. półroczu, a nawet i kilku dniach (u mnie w szkole i miescie tak było).

Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam. Dziś taka wena mnie naszła, bo spojrzałam na informator maturalny i obok był odnośnie egzaminu gimnazjalnego. Wiem, że temat może nie na miejscu, bo są wakacje, ale kiedyś ktoś na niego trafi, gdy będzie potrzebny (I hope so).